W najbliższym czasie nie będzie ani podwyżek, ani obniżek cen biletów na pociągi PKP Intercity. Koszty podróży są dziś atrakcyjne, zwłaszcza w porównaniu z transportem samochodowym – ocenił w wywiadzie dla Radia RMF wiceminister infrastruktury i nowy pełnomocnik rządu ds. CPK Piotr Malepszak. Jako argument przywołał – między innymi – rosnącą frekwencję.
Jednym z tematów rozmowy – której
inne wątki omawialiśmy wczoraj – były ceny kolejowych biletów dalekobieżnych. Sugestię, że bilety te są w Polsce za drogie, Malepszak uznał za „śmiałą tezę”. Na poparcie swojej opinii przytoczył obliczenia porównawcze dla podróży pociągiem i samochodem. – Jeśli pasażer przemieszcza się na odległość 300 km pociągiem PKP Intercity za 80 zł, jest to cena ok. 13 litrów paliwa. Tylko bardzo oszczędny samochód mógłby pokonać tę odległość na tak małej ilości – zwrócił uwagę.
Pociągiem taniej niż samochodem – ale kiedy?
W istocie, pokonanie takiej odległości pociągiem kategorii ekonomicznej (IC/TLK) jest możliwe. Nawet na jednej z najbardziej obleganych tras przewoźnika (Warszawa – Kraków) bez trudu można znaleźć wolne miejsce w popołudniowych pociągach w tym standardzie. Między 12:14 a 18:14 do wyboru jest 5 połączeń, w tym 2 z przesiadką, w których cena biletu normalnego 2. klasy wynosi 67, 70 lub 71 zł. W szóstym z pociągów (IC13103 Marszałek Piłsudski, odjazd z Warszawy Zachodniej o 15:21), w których cena biletu mieściłaby się w tej kwocie, po godzinie 10 rano brakowało już wolnych miejsc siedzących poza tymi przeznaczonymi dla osób niepełnosprawnych i ich opiekunów.
Trzeba jednak pamiętać, że sytuacja jest trudniejsza w dni zwiększonego zainteresowania podróżami – choćby w weekendy. Poza tym rachunek zmienia się mocno na niekorzyść kolei, gdy porównujemy koszty podróży dla więcej niż jednej osoby.
Malepszak: Frekwencja rośnie – ceny nie są przeszkodą
Argumentem przywołanym przez Malepszaka była też frekwencja. – PKP Intercity ma o 10% więcej pasażerów [rok do roku] w prawie całym pierwszym półroczu – stwierdził Malepszak, powołując się na niekompletne jeszcze dane spływające od przewoźnika.
W roku 2025 pociągami spółki podróżowało 89,2 miliona osób. – W tym roku PKP Intercity przewiozą pewnie ok. 98-99 mln pasażerów, czyli o ponad 40% więcej niż 3 lata temu. To znaczy, że jest głód podróżowania – i że ceny biletów są dla części pasażerów atrakcyjne – przekonywał wiceminister.
O atrakcyjności oferty PKP Intercity świadczą – według Malepszaka – również wyniki pociągów komercyjnych (EIC oraz EIP). – Kursujące komercyjnie Pendolino zarabiają na siebie – przypomniał przedstawiciel rządu. Przyznał jednocześnie, że zapełnienie części pociągów EIP może być wyższe – i zapewnił, że przewoźnik wie, co zrobić, by to poprawić.
Wśród podejmowanych działań nie będzie jednak obniżek cen biletów. – Wystarczy, że nie będzie podwyżek – stwierdził, przypominając, że w ostatnich latach kolejowi operatorzy regionalni przeprowadzili całą falę podnoszenia cen. Jak uznał, ciągły wzrost liczby pasażerów w ostatnich kilku latach pokazuje, że Polacy akceptują ceny.
Były już nieudane podejścia do podwyżek
Przypomnijmy:
w kwietniu ubiegłego roku wiceminister Malepszak – i zarząd PKP Intercity – przekonywał, że wkrótce czeka nas podwyżka cen biletów PKP Intercity. Uzasadnieniem takiej decyzji miała być wysoka inflacja, jaka miała miejsce od czasu poprzedniej całościowej podwyżki (wprowadzonej pod koniec roku 2015). W czerwcu resort i przewoźnik
wycofali się jednak z tych zapowiedzi.
Również poprzedni zarząd PKP Intercity
na początku 2023 r. zapowiedział znaczne podwyżki cen biletów (o 11,8% w segmencie IC/TLK), jednak już w marcu, pod presją ekspertów oraz polityków ówczesnej opozycji,
obniżył ceny z powrotem do poprzedniego poziomu. W roku 2018 spółka
wycofała zaś wcześniejszą promocję „Bilet Łódzki” na trasie Warszawa – Łódź, a w 2022
zlikwidowała Bilet Taniomiastowy. Oba te kroki pasażerowie odczuli jako faktyczną podwyżkę.
Co z planowanymi przewozami komercyjnymi?
Dziś pojawiają się obawy, że pasażerów uderzy po kieszeni również
zapowiadane wprowadzenie kursów komercyjnych na szeregu nowych tras (m. in.: Warszawa – Zakopane, Kraków – Olsztyn, Łódź – Warszawa – Gdynia). PKP Intercity zaprzeczają temu, twierdząc, że kursy komercyjne nie zastąpią, lecz jedynie uzupełnią obecną ofertę dotowaną. Podobne zastrzeżenie znalazło się
w decyzjach UTK zezwalających na poszczególne (jeszcze nie wszystkie) połączenia, o które wnioskowała spółka. Jest to jednak sprzeczne z deklaracjami PKP Intercity z marca br., kiedy to
przewoźnik wyraźnie deklarował zastąpienie części pociągów dotowanych komercyjnymi (o cenach biletów wtedy nie wspominał).
W wywiadzie dla RMF podniesiono też kwestię wycofania RegioJet z kolejowych przewozów krajowych w Polsce[https://www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/regiojet-wychodzi-z-polski-koniec-konkurencji-136638.html]. Główną przyczyną – jak ocenił wiceminister – był zły model biznesowy (uruchamianie zbyt krótkich pociągów z 3-4 wagonami zamiast co najmniej 7-8). Malepszak przyznał też jednak, że były pewne „szpile”, wbijane czeskiemu przewoźnikowi prywatnemu przez PKP SA.
RegioJet również uruchamiał swoje pociągi na zasadach komercyjnych, bez wsparcia budżetu państwa. Przedstawicie rządu zapewnił, że polski rynek pozostaje otwarty na konkurencję w kolejowych przewozach pasażerskich.